Strona 1 z 1

Nikt mi nie uwierzy...

Post: 26 wrz 2015, 21:04
autor: barzuc
Wrzucam temat tutaj, bo zdarzenie co prawda dotyczy terka jak najbardziej ale jest tak niesamowite, że mi się w głowie nie mieści, więc nie zdziwię się jak nikt z forumowiczów mi też nie uwierzy... Możecie sobie zrobić zgaduj - zgadulę i zobaczycie w którym momencie opowieści odgadniecie przyczynę.
Dziś zakasałem rękawy żeby wymienić w końcu filtr paliwa... tak sobie przyjąłem, że ~20.000 km (czyli co dwie zmiany oleju), "termin" dawno minął, filtr też od dawna stoi na półce , chwila się znalazła więc nie ma co marudzić...
Na dzień dobry - zrobiłem sobie zdjęcia co i jak jest podłączone (od tak dla zasady już robię, potem różnie to bywa)... odłączyłem stary MannFilter, podłączyłem nowego Knechta, odpowietrzyłem raz, drugi i za 3 razem silnik odpalił, popracował dobre 5-10 minut, autem się przejechałem - wszystko git, zaparkowałem i koniec. Przychodzę po jakiś 4h (rodzinka zapakowana do wyjazdu) a terek zero szansy na odpalenie, po 4 przepompowaniu gruszką odpuściłem mu żeby go nie katować kręceniem, przepakowaliśmy się do innego auta i pojechaliśmy. Dopiero niedawno wróciłem i nie dało mi to spokoju więc mimo ciemnicy (bo auto zaparkowałem "na chwilę" gdzie indziej - gdzie światła nie mam) poszedłem walczyć... najpierw odpowietrzanie... nic, Stwierdziłem, że przeproszę się ze starym mannem (może knecht jednak nie dla mojego egzemplarza) ale przy rozbiórce zauważyłem, że nie przełożyłem uszczelek od czujnika wody w filtrze (co prawda było suchutko ale może powietrze zaciągał)... przełożyłem uszczelki, zamontowałem z powrotem knechta, jadę tą gruchą jak głupi... echo. W końcu zrobiłem coś co powinienem był zrobić od razu - odpiąłem przewód od pompy (ten którym paliwo trafia z filtra do pompy wysokiego ciśnienia), wsadziłem do butelki i czekam aż ropa popłynie... cisnę i cisnę - a tam sucho, nawet nie słychać powietrza... po prostu nic. Coś mnie tknęło i poleciałem po aparat zobaczyć czy podłączyłem dobrze przewody bo mi te strzałki nijak nie pasowały... ale no kurna - dobrze. Więc cisnę dalej - ale ciągle sucho. Zrobiłem drugie podejście - znów aparat a potem net i serwisówka... otóż drodzy państwo... miałem odwrotnie podłączone przewody. Założyłem jak powinno być (i zdrowy rozsądek mi od początku mówił, ale skoro wszystko działało to znaczy, że "było dobrze"), kilka ruchów gruchą i ropa popłynęła tam gdzie miała popłynąć. Zmontowanie, jeszcze kilka przepompować i auto odpaliło praktycznie do strzału. Ja się tylko zastanawiam jakim cudem terek jeździł tak przez ponad 2 lata i zrobiło ponad 20 tyś. km bez jakichkolwiek problemów w tym z odpalaniem czy czymkolwiek innym. Bo wątpię żeby ktoś mi "dla żartu" to poprzekładał :) Cóż - rano będzie ostateczny test, ale spodziewam się, że podejdę przekręcę kluczyk i pojadę gdzie mam jechać :)

P.s. Nawet gdyby ktoś mi "dla żartu" (czytaj - zrobimy ci awarię żebyś wrócił, ale zwykle ufam tym u których auto zostawiam) to pozmieniał, to i tak miał okazję zrobić to grubo ponad 3000km :)

Re: Nikt mi nie uwierzy...

Post: 27 wrz 2015, 17:02
autor: Rothmans
Też jak kupiłem auto to miałem pozamieniane przewody, dopiero na zlocie chłopaki przyuważyli, le po wywianie filtra wszystko działa jak należy

Re: Nikt mi nie uwierzy...

Post: 05 paź 2015, 08:07
autor: nizak102
Witam
Rothomans ma sie to oko co nie ???? :)

Re: Nikt mi nie uwierzy...

Post: 05 lis 2015, 17:21
autor: LeszekS
Urzekła mnie twoja historia :lol:. U mnie było znowuż tak, że na przeglądzie technicznym stwierdzili mi że mi cieknie góra silnika znaczy się spod dekla, miska olejowa, reduktor, oringi od strony silnika (przy sprzęgle) i od strony skrzyni biegów... Załamałem się, ale kupiłem wszystkie uszczelki znaczy się pod miskę olejową silikon, no i pozostałe oringi. Pojechałem do serwisu. Mój znajomy Stig :mrgreen: obejrzał, dokręcił czujnik ciśnienia oleju, umył silnik odolejaczem i kazał wyjechać :mrgreen:, ale stwierdził, że przy reduktorze rzeczywiście cieknie i jeśli mam oringi to to zrobi. I zrobił ;)
Tak o żeby się w koszty nie pakować będę z każdą pierdołą jeździł do mojego zaprzyjaźnionego serwisu ASO Intercar w Busku Zdroju :mrgreen:

Re: Nikt mi nie uwierzy...

Post: 09 cze 2018, 19:16
autor: mkzibi
barzuc pisze:Wrzucam temat tutaj, bo zdarzenie co prawda dotyczy terka jak najbardziej ale jest tak niesamowite, że mi się w głowie nie mieści, więc nie zdziwię się jak nikt z forumowiczów mi też nie uwierzy... Możecie sobie zrobić zgaduj - zgadulę i zobaczycie w którym momencie opowieści odgadniecie przyczynę.
Dziś zakasałem rękawy żeby wymienić w końcu filtr paliwa... tak sobie przyjąłem, że ~20.000 km (czyli co dwie zmiany oleju), "termin" dawno minął, filtr też od dawna stoi na półce , chwila się znalazła więc nie ma co marudzić...
Na dzień dobry - zrobiłem sobie zdjęcia co i jak jest podłączone (od tak dla zasady już robię, potem różnie to bywa)... odłączyłem stary MannFilter, podłączyłem nowego Knechta, odpowietrzyłem raz, drugi i za 3 razem silnik odpalił, popracował dobre 5-10 minut, autem się przejechałem - wszystko git, zaparkowałem i koniec. Przychodzę po jakiś 4h (rodzinka zapakowana do wyjazdu) a terek zero szansy na odpalenie, po 4 przepompowaniu gruszką odpuściłem mu żeby go nie katować kręceniem, przepakowaliśmy się do innego auta i pojechaliśmy. Dopiero niedawno wróciłem i nie dało mi to spokoju więc mimo ciemnicy (bo auto zaparkowałem "na chwilę" gdzie indziej - gdzie światła nie mam) poszedłem walczyć... najpierw odpowietrzanie... nic, Stwierdziłem, że przeproszę się ze starym mannem (może knecht jednak nie dla mojego egzemplarza) ale przy rozbiórce zauważyłem, że nie przełożyłem uszczelek od czujnika wody w filtrze (co prawda było suchutko ale może powietrze zaciągał)... przełożyłem uszczelki, zamontowałem z powrotem knechta, jadę tą gruchą jak głupi... echo. W końcu zrobiłem coś co powinienem był zrobić od razu - odpiąłem przewód od pompy (ten którym paliwo trafia z filtra do pompy wysokiego ciśnienia), wsadziłem do butelki i czekam aż ropa popłynie... cisnę i cisnę - a tam sucho, nawet nie słychać powietrza... po prostu nic. Coś mnie tknęło i poleciałem po aparat zobaczyć czy podłączyłem dobrze przewody bo mi te strzałki nijak nie pasowały... ale no kurna - dobrze. Więc cisnę dalej - ale ciągle sucho. Zrobiłem drugie podejście - znów aparat a potem net i serwisówka... otóż drodzy państwo... miałem odwrotnie podłączone przewody. Założyłem jak powinno być (i zdrowy rozsądek mi od początku mówił, ale skoro wszystko działało to znaczy, że "było dobrze"), kilka ruchów gruchą i ropa popłynęła tam gdzie miała popłynąć. Zmontowanie, jeszcze kilka przepompować i auto odpaliło praktycznie do strzału. Ja się tylko zastanawiam jakim cudem terek jeździł tak przez ponad 2 lata i zrobiło ponad 20 tyś. km bez jakichkolwiek problemów w tym z odpalaniem czy czymkolwiek innym. Bo wątpię żeby ktoś mi "dla żartu" to poprzekładał :) Cóż - rano będzie ostateczny test, ale spodziewam się, że podejdę przekręcę kluczyk i pojadę gdzie mam jechać :)

P.s. Nawet gdyby ktoś mi "dla żartu" (czytaj - zrobimy ci awarię żebyś wrócił, ale zwykle ufam tym u których auto zostawiam) to pozmieniał, to i tak miał okazję zrobić to grubo ponad 3000km :)


A możesz podpowiedzieć jak powinny być te przewody?

Re: Nikt mi nie uwierzy...

Post: 11 cze 2018, 21:15
autor: mkzibi
Ok. Z filtrem doszedłem. Połączenia dobre miałem.Przy wymianie filtra ważne jest aby zalać go ropą. W żadnym wypadku samo pompowanie nie wystarczyło i nie napełniło filtra.